Jesteś sfrustrowany? Ja też bywam.
Jesteś załamany? Ja też bywałem.
Zraniono cię? Mnie wielokrotnie.
Zastanawiasz się co dalej? O tym właśnie chcę z tobą rozmawiać!
www.youtube.com/watch?v=h2Nx5u4Rg_414 min - 1 day ago - Uploaded by FaktySmolensk Ostatnie sekundy lotu TU-154 - analiza prof. Nowaczyka Gazeta Polska VD.mp4. FaktySmolensk 9 videos. Subscribe Alert icon ...
www.youtube.com/watch?v=h2Nx5u4Rg_414 min - 1 day ago - Uploaded by FaktySmolensk Ostatnie sekundy lotu TU-154 - analiza prof. Nowaczyka Gazeta Polska VD.mp4. FaktySmolensk 9 videos. Subscribe Alert icon ...
OJCZYZNA A SYNCZYZNA - na okoliczność odejścia nojego ojca Witolda Strausa cz. 1
Największym nieszczęściem człowieka jest to, że nie jest w stanie zrobić wszystkiego tak dobrze jak by chciał. Największą zaś głupotą jaką może popełnić jest myślenie, że jeszcze zdąży.
Ilekroć przychodzi ci taka myśl, natychmiast odrzuć ją! Nie zdążysz! Jeśli nie zrobisz czegoś teraz, to już tego nie zrobisz. Miałem napisać list, zadzwonić, odwiedzić.
Ja i ojciec byliśmy dla siebie nawzajem zagadką. On nie wiedział prawie nic o mnie a ja o nim.Oboje zbyt zajęci aby się interesować drugim. Czas płynął, zadania wciągały. Nic tak nie wciąga jak sprawy, które pilnie trzeba zrobić. Pędzić, ratować! Jeśli o mnie chodzi, to ze skruchą przyznaję, że mogło być inaczej.
Starożytni sądzili, że są igraszką w rękach bogów. Tylko czym i kim są ci bogowie? Dwoje ludzi łączy się w parę, zakładają rodzinę, mają dzieci. Ale czy potrafią być dla siebie dobrzy i ze sobą szczęśliwi? Jeśli nie, to co ich właściwie trapi? I znowu jeśli o mnie chodzi, to stanowczo za późno poznałem wiedzę o zasadach budowania udanych związków. Ciekawe dlaczego, prawda? Mama nigdy się nie pogodziła z odejściem ojca, z nikim innym się nie związała. To była jedna z przyczyn dlaczego nasz nieobecny tata nie miał w domu zbyt dobrej renomy. Do reszty najlepiej jak by się sam przyznał bo ja nie nogę tego zrobić za niego. I tak żyliśmy sobie coraz dłużej i coraz bardziej w dwóch różnych światach. Brat też gdzieś zniknął. I też stał się dla mnie zagadką a ja dla niego. A jakąś inną rodzinę ojciec miał? Gdzieś tam pewnie tak. O niektórych nawet się dowiedziałem i raz nawet spotkałem. W końcu zniknąłem i matce i dla całej reszty. No może nie całkiem jednak. Przylgnąłem zaś do ludzi, którzy mieli dla mnie czas i szacunek. Rozumieli, doceniali, lubili, pomagali, zabawiali. Od tej pory już raczej wiedziałem głównie o moim środowisku i tylko ono wiedziało coś o mnie. Tam się uczyłem i przeżywałem rzeczy dla nas zrozumiałe, dla innych zaś dziwne. To co dziwne wielu niepokoi lub odstrasza i odrzuca. A gdy jeszcze nie robią nic żeby to zrozumieć czy zbadać...
I później żyje się w dwóch różnych światach. Działa, tworzy...
Ale po co od razu nazywać to co robi inny nic nie robieniem? Po co nazywać głupim to co inni nazywają mądrym? Po co uważać za nie przydatne to za co inni dziękują? Po co nazywać bezwartościowym kogoś którego inni uważają za uczynnego? I kto jest zwycięzcą? Czy na pewno ten, który w swoich ocenach jest bardziej uparty?
Wczoraj się dowiedziałem ale że byłem słaby, to teraz Cię o coś zapytam:
Specjalnie to zrobiłeś? No pytam Cię? Na złość mi tak zrobiłeś?
Korona by Ci z głowy spadła gdybyś trochę poczekał? Nie wiedziałeś, że się do Ciebie wybieram? Że co? Że długo czekałeś? Nie wiesz, że mi z zagranicy nie tak łatwo przyjechać? Wcześniej? Nie wiesz, że chciałem ale byłem bardzo zajęty? Nie wiedziałeś o moim głoszeniu w Grodzisku, Żyrardowie, Skierniewicach, Mszczonowie, Radomiu, Pruszkowie i innych? Wiesz ile czasu pochłania rodzina? Nie wiesz, że chciałem Cię zaprosić na jedno z naszych spotkań, bo ileż tam było uzdrowień i błogosławieństw ale nie tak łatwo ode mnie na Pragę dojechać? A ty oczywiście nie mogłeś mieć telefonu, prawda? List? To nie pamiętasz, jak jestem rozstrzepany, że nigdy nie mogłem zapamiętać Twojego adresu?
Czy przekazywano Ci ode mnie pozdrowienia, bo nigdy mi nie powiedziano ani, że przekazano, ani, że Ty też pozdrawiasz? Nie chciałeś mi odwzajemnić pozdrowienia, czy może mamy mniej przyjaciół niż nam się wydawało? Czy wiedziałeś, że o Tobie czasem myślałem i czasem się o Ciebie modliłem?
Chyba nie wiedziałeś, jak mi zależało, żeby Ci powiedzieć, że się już nie gniewam o tamtą sprawę? Nie domyślałeś się pewnie, że chciałem Cię przeprosić za parę spraw? No i co? Chyba byś mi przebaczył? No bo jak nie? Ty sobie tam wypoczywasz a ja tu zostałem i będę się męczył w wyrzutach sumienia, tak?
Musiałeś akurat teraz gdy się do Ciebie wybierałem żeby posłuchać o dawnych zborach za Bugiem i tych powojennych, bo tak mnie to ostatnio interesuje? Odszedłeś bo już miałes dość tego świata czy może nas? Miałeś już dość tych ciągłych sporów o zasady? Uznałeś, że już nie warto więcej napominać bo i tak nikt nie chce Cię słuchać? I co? Pewnie myślisz, że i ja kiedyś zapomnę wszystko to co mi mówiłeś? To niby czyją stronę ja zawsze brałem? Twoją czy ich? Czy Ty nie wiesz, że takich ludzi jak Ty się nigdy nie zapomina? Jak bym miał niby zapomnieć tych wszystkich Twoich nauk, co?
Jak właściwie odszedłeś? W kapciach? W butach? Na bosaka? Czy ktoś to widział? Czy ktoś wie? Czy sam tak chciałeś? Czy ktoś Ci może pomógł? Pamiętasz jak kiedyś wziąłem Cię do domu, bo tak Cię zdenerwowali w zborze, że myślałem, że zasłabniesz i coś Ci się stanie? Czy to jakaś choroba Cię tak osłabiła, czy nagły szlag Cię trafił? A co, nie można się czasem zdenerwować widząc to co się dzieje? Czy wszystko było tak jak chciałeś czy przeciwnie? Czy w spokoju, czy w cierpieniu? A może to jakieś złe siły sprawiły widząc, że im starszy jesteś tym dla nich groźniejszy? Może to demon Śmierć się na Ciebie zasadził? Bo chyba nie można nazwać karą Bożą śmierci w Twoim wieku? Wiesz ilu Ci pewnie zazdrości, że odszedłeś z tąd tak syty lat? Tylko dlaczego mi się wydawało że jesteś o wiele młodszy, że jeszcze zdążę? I co, już nigdy mi nie zagrasz, nie zaśpiewasz, nie przeczytasz sentencji, nie skarcisz, nie zrugasz, nie pouczysz, nie przestrzeżesz? Już nie podarujesz mi laurki z wersetami? A wiesz ilu ludzi poszło w Twoje ślady i robią to samo na blogach? Już koniec Twojej służby dla nas? Czy coś po Tobie zostało?
Ty już chciałeś? Czy Bóg tak chciał a Ty się tylko podporządkowałeś? Wiesz jak ja się tego boję? A ty pewnie mi nie opowiesz jak było?
Wiele jest pytań bo zaskoczyłeś mnie. Ale odpowiedź chyba tylko ta:
List starszego animatora Jerzego do młodszego animatora Zbyszka
Bracie Zbyszku!
Cieszę się niezmiernie z naszego spotkania, zdala co prawda od naszej ziemskiej ojczyzny, ale coraz bliżej tej nadchodzącej, niebiańskiej. Naszej ziemskiej ojczyźnie niewiele możemy pomóc będąc na obczyźnie, ale możemy i powinniśmy pomagać naszym rodakom przebywającym tu z nami, oraz wszystkim ludziom zamieszkującym ten kraj, który stał się naszą drugą ojczyzną choć też jedynie ziemską. Bo o tym co w górze mamy przede wszystkim myśleć, dociekając stale co jest wolą Bożą. Tylko na moment odwiedzamy tą planetę, więc nie ziemskie wzory powinny nam przyświecać, ale Tego, który siedzi w górze po prawicy Bożej - Chrystusa. On i Jego pierwsi uczniowie są tymi, których powinniśmy słuchać i naśladować.
Przyszło nam jednak żyć w czasach kiedy coraz więcej ludzi mieniących się chrześcijanami, zbacza z drogi za Jezusem i wymyśla coraz to nowe formy pobożności, coraz częściej świadomie lub nie, zamieniając Drogę Pańską na religię. Ziębnie miłość wielu a na jej miejsce pojawia się chęć dominacji, która w zasadzie wynika z wrogości. Coraz więcej przełożonych traktuje pracę w Kościele jako źródło zysku. Doszły mnie wieści z Polski, że tam niektórzy kaznodzieje mają już nawet ustaloną stawkę pieniężną za wygłoszenie kazania! "Darmo wzieliście, darmo dawajcie " powiedział Pan a skoro oni nie darmo dają to najwyraźniej nic duchowego nie wzięli od Pana. A cóż dopiero mówić o bezczelnych malwersantach pieniędzy kościelnych, którzy wciąż utrzymują się na funkcjach?
Czyż nie jest to wszystko wypełnieniem proroctw zawartych w Piśmie (Mateusza r. 24; 2 list do Tymoteusza r. 3) i zlekceważeniem przykazań z ostatniego rozdziału 1 listu do Tymoteusza.
Do tego dochodzą jeszcze zatrważające wieści ze świata polityki, przed którymi ostrzegli nas prorocy, a jedynym pocieszeniem w tych dniach są słowa samego Pana: "A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze".
Drogi bracie! Dzisiaj trudniej nam służyć Panu, niż sto, czy pięćdziesiąt lat temu. Wyzwania są ogromne. Pamiętaj więc o tym co Pan powiedział w Ewangelii Mateusza o naszych czasach: "baczcie aby was kto nie zwiódł", "przyjdą bowiem fałszywi prorocy i fałszywi namaszczeni" Apostoł Paweł również ostrzegał: "wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody, nawet spomiędzy was samych powstaną mężowie, mówiący rzeczy przewrotne, aby uczniów pociągnąć za sobą"(Dz. Ap. 20,28-35). I św Piotr także: "Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę. I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona. Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie" (2 Piotra 2,1-3). Przeto czuwajmy, jak nam powiedziano!
Zbyszku! Te przepowiednie dziś właśnie się spełniły! To właśnie my jesteśmy otoczeni chmarą kaznodziejów i pastorów, przed którymi ostrzegał Jezus, Piotr i Paweł. Nie bądź naiwny w tych sprawach. Teraz, gdy stałeś się znany z tego, że chcesz poświęcić się pracy w Kościele, możesz przeżyć inwazję różnych działaczy, pastorów, proroków, którzy będą obiecywać pomoc, pieniądze, prorokować dobre rzeczy, bylebyś tylko przystał do nich i przymnażał członków dla ich wyznania. Bo o jakiej to chciwości mowa w przytoczonych przeze mnie wersetach? Pieniedzy? Tak, ale również członków, czyli tak zwanych owiec. Zresztą im więcej owiec do strzyżenia tym więcej i pieniędzy również. Jednym jednak z bożków, którym dzisiaj służą wyznania jest niejaki "Sukces". I wielu nawet nie tyle dla samych pieniędzy co dla tego bożka, jest w stanie strasznie dużo zrobić.
Uciekajcie przed bałwochwalstwem - mówi Pan!
[Napisałem już nieco i o "Mamonie" to teraz dalej.]*
Inny bożek, jakiego czci się na przykład w Kościele polskim, to "Święta Krowa". Ktoż by 30 lat temu w ogóle pomyślał, że dojdzie do takiego synkretyzmu! A jednak, wielu pastorów polskich wprowadziło ten kult. Jest to zespół wierzeń, o istnieniu w Kościele pewnej wybranej grupy świętych, których nie wolno skrytykować. Ci oszuści nauczają, że jeśli ich ktoś skrytykuje, to może nawet pokryć się trądem jak kiedyś Miriam. Spotkałem już nie raz głoszących to kaznodziejów i mogę ci nawet opowiedzieć co za straszny los niektórych z nich już spotkał.
Wielu działaczy chrześcijańskich zaczęło też wyznawać już nie tylko bożka ale wręcz demona o imieniu "Duch Krytycyzmu". Ciągle o nim nauczają! Katechumenów, nowoprzyjętych, kandydatów na liderów i jak tak dalej pójdzie to i dzieci w szkółce niedzielnej będą nim straszyć. Wierzą oni mianowicie, że istnieje rzekomo jakiś "Duch Krytycyzmu", który opętuje niektórych chrześcijan i sprawia, że krytykują oni innych chrześcijan. Przeczytałem już co najmniej sześć razy wnikliwie całą Biblię i nie ma tam żadnego "Ducha Krytycyzmu". Współpracowałem przez wiele lat z braćmi, którzy mają służbę uwalniania i spotkałem nawet takich, którzy umieją rozpoznać niektóre duchy po imieniu. Sam też byłem nękany przez pewnego ducha. Błogosławiony dzień gdy jeden brat z Brazylii po moim wyznaniu rzekł "wiem co to za duch", zgromił go i już mam wolność od niego ponad dziesięć lat! Chwała Panu za cudowne jego wybawienie! Kilkakrotnie w mojej obecności nazwali różne duchy po imieniu ale o "Duchu Krytycyzmu" jak dotąd od nich nigdy nie słyszałem. Tymczasem, są w Polsce pastorzy, którzy widzą tego "Ducha Krytycyzmu" wszędzie. Ilekroć tylko ktoś coś skrytykuje zaraz wołają:
"Ocho! Duch Krytycyzmu!"
To prawda, że wierzący człowiek może czasami się znaleźć pod wpływem zwodniczego ducha i coś z jego poduszczenia zrobić. Ale wiadome jest także to, że jeśli chrześcijanin coś lub kogoś krytykuje, to robi to prawie zawsze pod natchnieniem Ducha Świętago a nie złego ducha. Wszak Jezus powiedział: "jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego. Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa. A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik." Wielu braci - a nawet i siostry - robi to. Lecz niektórzy wierzący - w tym i wielu liderów - zamiast się upamiętać, stwierdzają, że osoba która to mówi jest pod wpływem "Ducha Krytycyzmu" Przeciwnie! Złe duchy nie chcą aby chrześcijanie krytykowali, bo szerzenie się zła jest wtedy mocno utrudnione.
Zaprawdę biedny jest ten kto nie lubi krytykowania. Nie będzie raczej mógł zaprzyjaźnić się z Bogiem. Bo większość tekstu biblijnego to przecież krytyka.
Zaprawdę
biedny jest ten kto nie lubi krytykowania. Nie będzie raczej mógł
zaprzyjaźnić się z Bogiem. Bo większość tekstu biblijnego to przecież
krytyka.
Bracie!
Nie naśladuj tego co złe ale to co dobre (3 list Jana). Usuńmy bożka "Sukces", ["Mamonę"]*, "Świętą Krowę" i nie nauczajmy o "Duchu
Krytycyzmu". Jeśli miałbyś kogoś z ludzi naśladować, to naśladuj
Apostołów Jezusa Chrystusa. Jeśli chciałbyś abym ci kogoś z polskich
pastorów podał jako przykład, to zleciłbyś mi naprawdę trudne zadanie.
Owszem, znam takich kilku, których można stawiać młodym za przykład, ale
większość z nich to ludzie sędziwi i raczej nie mogliby do nas
przyjechać. A poza tym liczba ich z roku na rok maleje. Od tych którzy
tam są niewiele nowego mógł byś się dowiedzieć. A nawet ci to odradzam.
Jeśli już miałbyś się od kogoś z Polski uczyć, to raczej ucz się od tak
zwanych "Świadków Jehowy". Oczywiście nie mówię tu o doktrynach! Te
są przeważnie fatalne. Mówię wyłącznie o ich sposobach działania i
gorliwości. Gdybyś zajrzał do książki wydanej przez Operation
Mobilisation, którą widziałem w waszym zborze, to dowiedziałbyś się, że
ewangelicznie wierzący w Polsce od 1945 roku stanowili zawsze 0,2%
ludności z wyjątkiem jedynie dekady lat osiemdziesiątych, gdy procent
ten spadł poniżej tej liczby. Natomiast "Świadków Jehowy" w 1945
roku było dziesięć razy mniej niż nas a dziś jest ich co najmniej pięć
razy więcej niż nas - około 1%. Ponadto ostatnie pokolenie pastorów
polskich jest odpowiedzialne za to, że znaczna część członków zborów nie
jest chrześcijanami według biblijnej miary. Członkami dzisiejszych
zborów są ludzie postępujący niemoralnie a nawet fałszywi prorocy. Więc
jeśli twoimi nauczycielami i opiekunami będą pastorzy z Polski, to
bardzo możliwe, że będziesz mieć podobną do nich skuteczność. Radziłbym
ci więc naśladować nie ich, tylko Apostołów Pana i samego Jezusa. Z
nimi możesz mieć kontakt codziennie i to za darmo. Nigdy nie będą
chcieli za nauczanie cię pieniędzy. Możesz z tego korzystać codziennie
do czego cię gorąco zachęcam.
Nie
jest jednak tak, że miałem w życiu pecha i nigdy nie poznałem dobrych
pracowników Bożych i nie jest tak, że o wszystkich znanych
osobistościach Kościoła Chrześcijańskiego wypowiadam się negatywnie.
Ciągle wspominam ten dzień, gdy w Londynie spotkałem siostrę Deborę. Jej
natchniony śpiew budował moje serce a jej modlitwa sprawiała, że
spływały na mnie fale błogosławieństwa. Jej mąż wygłosił wtedy takie
kazanie, że bałem się że kazalnica się rozpadnie. Cała jej rodzina służy
Bogu, a jej tata nawet wskrzesza umarłych. Ponad 50 lat temu został
powołany przez Boga do służby. Gdy to się stało poinformował o tym
pastorów swojego Kościoła. Zaprosił siedmiu z nich do siebie do domu z
prośbą aby go namaścili. Jakże się zdziwił gdy się okazało że żaden z
nich nie przyszedł i że go zupełnie zignorowali. Z płaczem modlił się do
Pana i znowu usłyszał Jego głos: "oni cię nie namaścili ale ja cię
namaściłem". W roku 1963 wygłosił pierwsze kazanie i powstał pierwszy
zbór. Potem drugi, trzeci a po 30 latach było ich już 6 milionów. Dziś
to już trudno ich zliczyć. Ci pastorzy co go odrzucili zamiast się
zmitygować ,zaczęli źle o nim mówić i także o jego kościele. Aż do dnia
gdy jeden z nich przyszedł przeprosić i prosić o modlitwę. Wówczas brat
Dawid odwołał inne sprawy i wraz z całym zborem godzinę się o niego
modlili. Tak długo aż wstał z wózka. Co za radość zapanowała z tego
Bożego dzieła uzdrowienia i pojednania. Z jego wysłannikami, którzy go
osobiście znają współpracowałem przez sześć lat. I jeśli bym się miał od
kogoś uczyć to raczej od tych braci z dalekiej Brazylii niż od
kogokolwiek z Europy.
Myślę,
że po przeczytaniu tego co już napisałem, lepiej zrozumiesz moje
intencje ilekroć kogoś lub coś skrytykuję. Czynię to, bo muszę. Bo taka
jest względem mnie wola Pana (Ez.33,1-9)
Jeśli
ktoś, słysząc słowa krytyki wpada w gniew na tego kto krytykuje, to
może to świadczyć o dwóch rzeczach. Albo umysł jego został zwiedziony
przez obecne od długiego czasu złe nauczanie, albo jest pod wpływem
demona. Bo jeśli ktoś słysząc słowa krytyki pod adresem kogoś lub
czegoś, nie umie się opanować tylko wybucha agresją, wzbiera w nim chęć
przerwania mówiącemu i poniżenia go, i coś mu podpowiada żeby odciąć
się od tego człowieka i jest to zarazem jakby silniejsze od niego, nie
do opanowania, to możemy mieć już do czynienia z tym co Biblia nazywa "daimonizein" - znajdowanie się pod wpływem demona. I w jednym i drugim przypadku należy takiej osobie pomóc.
Jeśli
ktoś zamierza być liderem chrześcijańskim, a zarazem deklaruje, że nie
chce uczestniczyć w dyskusjach na temat różnych doktryn i osób je
głoszących to zapewniam cię, że nie nadaje się jeszcze na lidera.
Duszpasterz, czy jakiś włodarz Boży, musi bardziej niż jakikolwiek inny
chrześcijanin właśnie w takich dyskusjach uczestniczyć. Musi poddawać
bardzo wnikliwej ocenie ludzi, ich zachowania i wierzenia a także
zastawić gęste sito dla ludzi, którzy rwą się do nauczania i prowadzenia
innych. Starsi bardzo często muszą oceniać innych i siebie nawzajem,
napominać błądzących i niesfornych i niejednokrotnie wykluczać
niepokutujących ze zboru. Kto nie chce się tym zajmować nie nadaje się
na chrześcijańskiego lidera.
Słyszałem
w swoim życiu niemało proroctw. Większość z nich jednak była
fałszywych. Zwłaszcza te, które docierały z innych zborów. Trochę czym
innym jest dar słowa wiedzy inaczej nazywany objawieniem. Ten dar działa
raczej niezawodnie. Co się zaś tyczy proroctw przepowiadających
przyszłość czyjejś służby, to należy zachować wielką powściągliwość i
ostrożność. Mogą one przynieść tyleż dobrego co i złego. Jeśli było o
kimś proroctwo, że będzie używany przez Boga i jego służba dotyczyć
będzie setek ludzi, to mamy w takim wypadku cztery możliwości. Jeśli to
proroctwo jest fałszywe, to są dwie możliwości. Pierwsza to ta, że
psychika ludzka lub zwodniczy duch oszukał wierzącego i wypowiedział coś
nie od Pana i to po prostu się nie spełni lecz większych szkód to nie
przyniesie, pod warunkiem, że wierzący zachowają dojrzałość. Nie należy
wówczas odrzucać osoby, która to prorokowała a przeciwnie, zaopatrzyć
ją jeszcze większą dozą troski i nauczania. Druga możliwość przy
fałszywym proroctwie to taka, że zwiedzenie to jest częścią większego
szatańskiego planu. Wówczas doprowadzi to do zwiedzenia nie jednej ale
wielu osób, nawet całych społeczności. Co więcej, proroctwo to może się
pozornie spełnić! Bo wówczas wokół osoby o której prorokowano, że będzie
sługą Bożym może zgromadzić się wiele osób, słuchać chętnie jego nauk,
okazywać posłuszeństwo jego radom i wskazówkom i wszystko będzie
wyglądało jakby to pomazaniec Pański prowadził wiernych drogami Boga ale
prawda będzie inna. Wówczas nawet masa ludzi może zostać zwiedziona i
to do tego stopnia, że nie będą nigdy zbawieni.
W
wypadku jeśli takie proroctwo jest prawdziwe, to też mamy dwie
możliwości. Albo spełni się szybko albo na spełnienie się jego trzeba
będzie dość długo czekać. Szatan przecież też wie o tym proroctwie i
zaręczam ci, że zrobi wszystko aby przynajmniej jak najdłużej spełnienie
się tego proroctwa opóźnić. Czy Szatan rzeczywiście może opóźnić takie
proroctwo? Sądzę, że tak. Bo jeśli po takim proroctwie nastąpi mądre
postępowanie i ludzie będą gorliwie robić to co wypełnienie się takiego
proroctwa może przybliżyć, to spełni się ono szybciej. Ale jeśli po
takim proroctwie nastąpiłaby seria fatalnych błędów, to wielu którzy je
słyszało może nawet nie dożyć jego spełnienia jak to było na przykład z
narodem Izraelskim na pustyni. Jeśli ktoś pomyśli że nic za bardzo nie
musi robić i będzie nonszalancki nie dociekając za bardzo co jest wolą
Pana, to może się pewnego dnia zdziwić że się ono nie spełniło a ono się
może i spełni ale już po wielu łzach i niepotrzebnych cierpieniach.
Dość
dużo o tym napisałem, ale nie przypadkowo. Jestem bowiem powołany przez
Boga do służby oceniania, rozeznawania i komentowania, a także
nauczania. Zajmuję się tym od ponad dwudziestu lat za aprobatą starszych
i na podstawie proroctw. Toteż są i owoce tej mojej służby. Niestety
jednak muszę i to wyznać, że znacznie mniej osób ostrzeganych przeze
mnie usłuchało i uratowało się przed czymś złym niż było tych, którzy
nie usłuchali i ponieśli tego tragiczne konsekwencje. Byli też i tacy,
którzy z początku nie chcieli mnie usłuchać a po wielu nieraz latach
przyznali że miałem rację. I też im to w sumie pomogło. Tak więc i tobie
jestem chętny usłużyć pomocą w rozsądzaniu i badaniu źródeł konkretnych
proroctw.
To
prawda, że czasy są złe i duchowo niebezpieczne. Ale również w takich
czasach Jezus obiecał pomagać i również w takich czasach jesteśmy
zobowiązani służyć Bogu i wzajemnie sobie pomagać. Kto już poznał, że
prawda jest w Chrystusie, powinien się Jemu coraz bardziej poddawać,
dociekać Jego woli, gorliwie studiować Jego podręcznik - Biblię,
modlić się o prowadzenie i mieć nadzieję że z Nim wiele jeszcze może
dokonać. Tu gdzie żyjemy powinniśmy pomagać wszystkim ludziom, głównie
przez głoszenie im Słowa Bożego, a nade wszystko naszym rodakom, którzy
mówią naszym językiem, gdyż niewielu z nich na tyle nauczy się
miejscowego języka, żeby kiedykolwiek móc się budować w anglojęzycznych
zborach. Mam nadzieję, że będzie to i twoim i moim udziałem i że
będziemy mieć dobrą społeczność ze sobą nawzajem jak i z Panem.
KORAN BURNING??? Palenie Koranu??? Nie dajmy się skłócić!! Don't let them split us over this issue!!
KORAN BURNING??? People!! Don't let them
make up arguing. Perhaps someone wants us to argue just in order to
introduce the dictator peace governments. LET'S NOT FIGHT WITH
EACHOTHER!! Let's show them that we can live in peace without their guns
and microchips.
Palenie Koranu???
Ludzie!!
Nie dajmy się skłócić!
Być może komuś zależy na tym aby zaognić sytuację na świecie aby mieć pretekst do wprowadzenia Dyktatury Pokoju.
Nie walczmy ze sobą!
Pokażmy im, że umiemy żyć w pokoju bez ich karabinów i mikroczipów.
Tego co ujawnił domyślałem się już wcześniej. Nic mnie nie zaskoczyło za wyjątkiem faktu, że miał odwagę o tym powiedzieć.
Jak dla mnie, to zabrakło trochę, wyraźnego i rzeczowego wskazania drogi wyjścia. Brat Paul powiedział oczywiście, że wyjściem jest Jezus, lecz nie powiedział jeszcze wyraźnie, że powodem złego stanu rzeczy jest błędna dogmatyka wielu kościołów dotycząca roli Ducha Świetego w Kościele i fatalny poziom tak zwanego "przywództwa". A warto by to też powiedzieć wyraźnie, bo ludzie posłani przez niego do Jezusa, mogą znowu wylądować w kiepskiej społeczności z dyletantami lub farbowanymi lisami u steru i znowu nie poczynić żadnych duchowych postępów.
A może podyskutujemy tu na temat tego kazania? Bo czy chodzi w nim tylko o Amerykę? Czy nie o Europę też? Oczywiście że też.
PS. Ciekawe że pierwsza część pliku miała 18 tysięcy odsłon, a druga już tylko 9 i każda następna coraz mniej i mniej. Widocznie ludzie wolą słuchać takich kaznodziejów, którzy mówią przyjemne dla ich uszu rzeczy. Dlatego bardzo zachęcam do wysłuchania całości.
Stuart McAlister
Pochodzi ze Szkocji. W 1978 roku przyłączył się do organizacji Operation
Mobilisation i rozpoczął swoją służbę jako misjonarz w krajach
komunistycznych. Za swoją działalność misyjną był kilkukrotnie więziony.
Przez kilka lat pracował jako sekretarz generalny Europejskiego Aliansu
Ewangelicznego. Jest twórcą Europejskiego Okrągłego Stołu, który
zrzesza różne grupy misyjne, promujące "Nadzieję dla Europy". W roku
1998 objął funkcję Dyrektora ds. Międzynarodowych w Ravi Zacharias
International Ministries, gdzie jest obecnie wiceprezydentem ds.
szkolenia i specjalnych projektów.
Ja właśnie słucham będąc parę tysięcy kilometrów dalej. Może się przyda i Tobie. Zapraszam. Najpierw jest trochę muzyki i opowiadania o różnych ciekawych sprawach a potem porywające przemówienie w języku angielskim i polskim. Lubię tego słuchać, bo zawsze dowiaduję się o naprawdę frapujących sprawach.
„Polacy nie muszą wybierać między skrajną prawicą, a zdecydowaną prawicą. Kandydat lewicy jest tylko jeden.”
A Ziętek? A Lepper?
A Kaczyński? NIE! Tfuuu! To centrum!
Myśl wtóra -
„Jaka jest między nami różnica? Prosta. Za mną stoi otwartość i zwykły człowiek. Za nimi teczki, IPN i CBA. A teraz konkrety. Kiedy prawica spod znaku PO i PiS pracowała nad ustawą o policji politycznej, my pracowaliśmy nad ustawą o In vitro. Gdy prawica zajmowała się IPN-em i niszczeniem ludzi, lewica pracowała nad podwyższeniem minimalnej płacy i emerytury. Jak prawica rzucała kolejne teczki, my przekonywaliśmy do narodowego programu budowy przedszkoli.”
Acha! Więc prawica to samo zło a „oni” to samo dobro.
Znam! Znam ci ten ton!
To Oszołomica!
Myśl trzecia –
„Powiem nieskromnie. Wyróżniam się podwójnie. Również dlatego, że jestem jedynym w tych wyborach, młodym człowiekiem.
A Ziętek? A Pawlak? A Jurek?
Myśl czwarta –
„Wybór Napieralskiego to koniec starej polityki, koniec wojny polsko - polskiej, koniec hipokryzji i gorszących sporów.”
Na pewno światły lud to kupi! A mówią, że tylko księża przychodzą w odzieniu owczym.
Tymczasem Grzegorz,
Chwycił swój miecz złocisty,srebrny,
Wyostrzył,
Topór wykopał,
Kuszę nakręcił,
Kamieni do procy nazbierał
Gładkich a prędkich w polocie przebiegłym, furkotnym.
Borowiną słowną, ciepłą a lgnącą,
Kampanię jak Achaj okrasił.
Myśl piąta -
„Jestem jedynym kandydatem, który zna problemy zwykłych ludzi.”
A to ci znaffca jedyny a bystry! Lecz ci co żyją dwa razy dłużej znają dwa razy lepiej.
Apendix -
„Tak jak oni mam kredyt hipoteczny i debet na koncie. I małe dzieci, które chodzą do przedszkola (wiem, jak ciężko jest w Polsce znaleźć przedszkole).”
„Grosza nie mam...”(z „Hymnu Hippisa)
Reasumując:
Sfolguj, sfolguj, Grzesiu sfolguj
Porzuć walkę nie potrzebną
Porzuć miecz
I włócznię swoją
I chodź ze mną, i chodź ze mną.
Sfolguj, sfolguj, Grzesiu sfolguj
Chcesz oblegać Ciemnozalem?
Bronią go wysokie wieże,
Bronią go Ciemnogrodzianie. Hej!
Na na na, na na na ... itd.(na melodię Krzyżowca / „Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia”)
(W tej drugiej zwrotcerozchodzi się więcej o to, aby pan Grzegorz też się czasem nie rozbił nad jakimś dajmy to nato Chile.)
Kto bumerangiem wojuje od bumerangu ginie. (parafraza znanych słów Jezusa Chrystusa)
Dlaczego nie zagłosuję na Kaczyńskiego i Komorowskiego.
Dlatego, że obaj ci kandydaci, praktykują najgorszy z możliwych rodzajów polityki. Taki w którym interes własnej partii jest ważniejszy niż prawda i obowiązuje zasada że cel uświęca środki.
I tak, na przykład, Bronisław Komorowski, kilka lat temu, tak oto się wypowiedział o polskich rolnikach: „rolnicy z ZZ Samoobrona powinni po prostu oddać to co porzyczyli, i o co im w ogóle chodzi” (cytat z pamięci / wypowiedź telewizyjna). To on nie wie że tu nie chodzi o to, że rolnicy nie chcą oddać, tylko o to, że UE postanowiło zredukować ilośc rolników w Polsce do 30%? Czy tylko udaje że sie nie zna na polityce? Czy taki pan był by prezydentem wszystkich Polaków? Jego prezydentura była by tak samo partyjna jak Lecha Kaczyńskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego. Wierny i dyspozycyjny. A jego pryncypał był uczestnikiem nocnej zmiany.
Metody Jarosława Kaczyńskiego w przeszłości były równie odrażające. Zaraz po ogłoszeniu koalicji PiS-LPR-Samoobrona, jeden z analityków tak się wypowiedział na ten temat: „pewnego dnia PiS pożre te przystawki”. I tak się stało. J. Kaczyński ukręcił zamach na A. Leppera, że niby chciał wziąć łapówkę, a tylko dzięki błyskotliwej akcji CBA do tego nie doszło. Wymyślił też malwersacje w LPR i seksaferę. Wszystko to są rzeczy wyssane z palca ale ich życie medialne zniszczyło konkurentów. Po czym pan Kaczyński raczył wyznać: „tak naprawdę to myśmy ich do realnej władzy nigdy nie dopuszczali”. To ci prawy i sprawiedliwy koalicjant!
Głos oddany na tych panów jak i na ich partie to głos bardzo źle ulokowany. A to dlatego, że jest to właściwie jedna i ta sama partia (AWS), która się podzieliła i zaczęła madialny spektakl rzekomej walki i wrogości, tak że wiadomości telewizyjne są zdominowane tylko przez relacje o wystąpieniach tych dwóch ugrupowań, jakby inne już w ogóle nie istniały. I jeszczy zaszczepiono ludziom hasło, że jedynie PO jest ratunkiem przed PiS i na odwrót. W ten sposób zaczął się kształtować w Polsce tzw. system dwupartyjny, który jest zagrożeniem dla demokracji.
Będę głosować na kogoś z poza tych dwóch partii, które już wyrządziły Polsce wiele zła.
Nie jest tak, że
od 31 grudnia tylko raz się wypowiedziałem na łamach internetu.
Brałem udział w
dyskusjach, dopisywałem komentarze, pisałem na innych blogach i na Facebooku.
Oto przegląd
niektórych z tych wydarzeń:
Na Tezeuszu
zamieściłem notkę:
Nie uczczono mnie nazbyt godnie
dnia 17 stycznia
"Dawniej bywalo
lepiej. Na moje urodziny wywieszano w calym moim miescie flagi panstwowe i bylo
naprawde bardzo uroczyscie. Urodzilem sie bowiem - jak mi powiedziano - w
15-ta rocznice wyzwolenia Warszawy. Potem dowiedzialem sie, ze nie mam sie czym
chwalic, bo byl to dzien zamiany jednej okupacji na druga. Potem jeszcze wiecej
sie dowiedzialem, i dzisiaj pragne powiedziec, ze wydaje mi sie, ze zajecie
Warszawy "z marszu" w dniach powstania bylo jednak, mozliwe a
Stalinowi na pewno zalezalo na upadku powstania. Jednak nie bylo to zamienienie
jednej okupacji na druga. Sowieci nie mieli rozkazu zabijania mezczyzn, kobiet,
dzieci i starcow jak Niemcy w 1939 roku. Byli w tym momencie wojny
sojusznikami."
Wielce interesujący wynyl dnia wczorajszego nabyłem. I HAVE JUST BOUGHT A VERY INTERESTING VINYL: GEORGE BEVERLY SHEA c 1969 RCA Limited (CDM 1019) "From an obscure clerk in a life insurance office to the world's best known sacred and gospel singer is a phenomenal rise for which there is only one reason. George Beverly Shea found the Lord. It is the old and wonderful story demonstrating once again that for those who believe and serve almost anything is possible." (notes by Earl Forbes) (Od skromnego, podrzędnego urzędnika do najbardziej znanego na świecie wykonawcy gospel... dla tych którzy wierzą i służą niemal wszystko jest możliwe). Przyszła mi refleksja jak my czasem niewiele wiemy o tym co dzieje się na świecie. Kaprys wstąpienia do sklepu ze starzyzną uczynił mnie człowiekiem jeszcze bardziej oświeconym niż dotychczas. Mono. Nie tyle trzeszczy ile jest po prostu zdarta. Melodyjne wpadające w ucho i pobudzające. Bev's głos brzmi spiritualsowo, bluesowo i jazzowo. Śpiewa z wielkim przekonaniem. Ciepłe wibratta z serdeczną pasją. Roll Jordan, roll z chórkiem tenorów, smyczkami i gitarą rytmiczną mimowo kowbojskiego pobrzmienia przypomina mi festiwal Złota Tarka. Goodbye Pharaoh jest tak wesołe, że warto rozpropagować śpiewanie go z "graniem na nosie" ilekroć się nam przypomni NWO. Będąc tu na Zachodzie poszukiwałem spirituelsów, co kupiłem to brzmiało jakoś pusto i nie tak. W końcu zrozumiałem, że tej muzyki trzeba słuchać w nagraniach z czasów gdy szczytem techniki był winyl. Widocznie w kwesii muzyki warto być trochę Amiszem.
Pozdrawiam z Anglii i na wstepie przepraszam za brak polskich liter i ewentualne bledy.
Zawsze denerwowalem sie gdy zblizal sie "Sylwester". Bo wszyscy pytali: "Co robisz w Sylwka? Gdzie idziecie na Sylwestra? Jak sie w tym roku bawicie? A ja zawsze mialem z tym problem bo nie latwo mi bylo cos wymyslec i nie wszystkie propozycje mnie pociagaly. Najgorszy byl ten przymus: "W sylwestra musisz cos robic! Musisz gdzies wyjsc! A jak nie to u siebie! Ale musisz sie bawic". A ja nie bardzo wiedzialem dlaczego musze i to akurat w srodku zimy cos swietowac. Nie wiadomo zreszta co i po co, bo co to w ogole za wazne swieto? Czy to wyscigi kto sie bardziej upije lub pierwszy pod stol wpadnie? Dlatego w swoim dzienniku z lat 80-tych napisalem o Sylwestrze "kretynskie to swieto". W koncu odkrylem jednak co to jest za swieto 31 grudnia! Nazywa sie to tu w Anglii niekiedy "Wycliffe Memorial Day". Rocznica blogoslawionej smierci Jana Wiklifa.
JAN WIKLIF czyli JOHN WYCLIFFE czlowiek tysiaca nazwisk, dwoch pochowkow, pierwszy Anglik o znaczeniu ogolnoswiatowym, ojciec prozy angielskiej, z calego serca poddany Slowu Bozemu, ciekawy czlowiek w jeszcze ciekawszych czasach, prekursor Renesansu i reformacji Kosciola, czlowiek ktorego mysl zmienila bieg historii Europy a swiat uczynila lepszym miejscem do zycia.
Tysiaca nazwisk bo tylez pewnie ono ma brzmien. Viclif, Wiklef i wiele innyh wersji gdzie powtarzaja sie najczesciej litery: v;w;i;y;c;k;l;i;f;e, w najrozniejszych konfiguracjach, i niekiedy zdublowane - wiadomosc wazna dla poszukiwaczy zrodel.
Rozne "Elektropedie" i "Indeksy osob", podaja troche sprzeczne ze soba informacje co do pochodzenia Wycliffa i czasu jego narodzin. Dawid Fountain podaje jednak za fakt istnienie w hrabstwie Yorkshire do dzis dnia wioski, jedynej w Angli, ktora nosi nazwe "Wycliffe" gdzie na pewno pomiedzy rokiem 1066 a 1606 stale mieszkala rodzina lordowska o nazwisku Wycliffe. W tej rodzinie, ktora nade wszystko cenila wyksztalcenie uniwersyteckie, okolo roku 1324 urodzil sie John i niebawem zostal wyslany do Oxfordu, gdzie ze studenta szybko stal sie nauczycielem i w koncu profesorem.
A byly to ciezkie czasy. Krolowie walczyli ze soba rujnujac koncepcje zjednoczonej Europy pod przywodztwem cesarza i papieza, wysnionego Swietego Cesarstwa Rzymskiego. Do tego doszly wielkie niepokoje spoleczne i powstania ludowe. Kosciol Rzymskokatolicki tracil coraz bardziej autorytet i nie mogl byc sila odnawiajaca spoleczenstwo a przeciwnie powodowal jeszcze wieksze zamieszanie. Szczegolnie w okresie Wielkiej Schizmy Zachodniej, kiedy to najpierw dwie a potem nawet trzy osoby jednoczesnie piastowaly urzad papieza. Jan Wiklif zyl w najciemniejszych czasach najgorszego okresu w dziejach katolicyzmu, pomiedzy rzezia Albigensow a wykleciem ksiedza Lutra. I jeszcze ta zaraza... Anglia stawala sie wowczas odzielnym narodem a jezyk angielski uzyskiwal coraz wieksze znaczenie. Uniwersytet w Oksfordzie byl w tych czasach wiodacym uniwersytetem. Niestety duchowa ciemnosc jaka zalewala wtedy cala Europe weszla i tam. Mlody Jan szybko sie zorientowal ze na uniwersytecie Ockhama i Dunsa Scotusa studiuje sie wszystko tylko nie Biblie. Odnalazl tam jednego tylko wykladowce, matematyka i astronoma profesora Bradwardine, ktorego najwieksza pasja bylo studiowanie Biblii, dla ktorej w koncu zarzucil tamte nauki, poswiecajac sie glownie nauczaniu Ewangelii prosto z Pism. On to wlasciwie przyprowadzil Jana Wiklifa do wiary w Chrystusa i milosci do Slowa Bozego, tak ze niedlugo potem Wiklif zostaje duchownym katolickim a w koncu uzyskuje tytul "Doctor of Gospel" i wyklada jako profesor teologii. Szybko zyskal wielkie powazanie wsrod wyksztalconych i wplywowych ludzi nie tylko w Anglii i opinie najwiekszego umyslu wspolczesnosci i osoby jak najbardziej godnej zadania zreformowania Kosciola. Bowiem od dawna juz szedl droga wytyczona przez Williama Ockhama, ktory uwieziony w Avinionie skad zbiegl, kontynuowal swoja walke o oczyszczenie Kosciola daleko, bo na dworze Ludwika Bawarskiego w Monachium. John Wycliffe za glowne zlo wspolczesnosci uznal upadek Kosciola Rzymskokatolickiego, ktory - nie tylko jego zdaniem - odszedl calkowicie od celu dla ktorego zaistnial, stajac sie kontrolujaca i uciskajaca zwierzchnoscia nie przynoszaca wiele dobrego spoleczenstwu w zamian sciagajac z ludzi niewiarygodne wrecz pieniadze. Temat ten podjal rowniez Parlament angielski gdyz ujawniono, ze krol Anglii, od ktorego zalezy bezpieczenstwo i powodzenie panstwa, dostaje od angielskich podatnikow piec razy mniej pieniedzy niz papiez. Jednak najwieksza zbrodnia zdaniem Wycliffa bylo to, ze Kosciol Katolicki zaprzestal nauczania Ewangelii.
Wiele plag spadalo w tych czasach na narody Europy ale gdy przyszla Czarna Smierc - dzuma, przez ktora zginelo nawet 2/3 ludnosci w niektorych regionach Anglii, 100.000 w Londynie i w sumie 1/3 owczesnej populacji Europy, swiatle umysly owczesnej doby nie mogly tego zinterpretowac inaczej niz jako Boska interwencje z powodu grzechu i odstepstwa, Apokaliptyczna plage i trabe wzywajaca do nawrocenia. Lecz gdy dociera wiesc ze William Ockham - ktory akurat stracil protekcje krola, gdyz ten odnowil swoje zwiazki z papiezem, ktory wczesniej wielkiego uczonego wyklal - zmarl ponoc tez wlasnie od tej zarazy, przychodzi glebsza trwoga i refleksja nad swiatem i wlasnym zyciem. Odtad Wiklif zglebia Pismo Swiete jeszcze gorliwiej, juz nie jako uczony i teolog ale jako dusza spragniona zbawienia. I ponownie odnajduje pokoj w slowach Jezusa. I ponownie odkrywa jak daleko Kosciol Katolicki odszedl od tych slow.
Pragnienie zreformowania Kosciola i ratowania ludzi pograzonych w duchowych ciemnosciach wzmagaja sie i teraz wie, ze najwazniejsze czym powinien zajmowac sie Kosciol, to gloszenie Ewangelii. Za nadrzedny cel swego zycia uznaje teraz przetlumaczenie Pisma Swietego na jezyk angielski i wyszkolenie ludzi, ktorzy przemierzyliby cala Anglie czytajac je ludowi i gloszac w oparciu o nie kazania. W osiagnieciu tego celu pomaga mu usuniecie go z Oxfordu i objecie parafii w Lutterworth. Tam dzielo to zostaje dokonczone i tam John Wycliffe ostatniego dnia roku 1384 chwalebna smiercia wielbi Pana.
Dzis jest tego faktu 625 rocznica!
Wiele mozna by bylo jeszcze o tym bohaterze wiary napisac i uczynie to w najblizszym czasie. A mianowicie, jak wygladaly jego zmagania z oponentami i jaka zostawil po sobie spuscizne. Wspomne o jego pochowkach najpierw w ziemi a potem w wodzie z udzialem tez dwoch pozostalych zywiolow. Opowiem o mojej wizycie w Lutterworth i cudzie jaki tam otrzymalem. Podyskutowac mozna o jego pogladach teologicznych. Sam nie uwazam wszystkich jego pogladow za sluszne. Ale tez nie bylo jego rola podanie swiatu kompletu poprawnych doktryn na kazdy temat. Wtedy to on musial by zostac uznany za nieomylnego i powstal by Powszechny Kosciol Wiklifianski. Nie! Jego rola bylo jedynie wprowadzenie zwyczaju dyskusji o doktrynach na poziomie uniwersyteckim. To wlasnie wtedy sie stalo i juz sie szczesliwie nigdy potem nie odstalo. Jednak najwieksze jego chyba powolanie, to przetlumaczenie Biblii na jezyk zrozumialy przez kazdego obywatela jego kraju, tak aby ludzie mogli poznac przepiekne slowa i Ducha Pana Jezusa Chrystusa. Za jego przykladem poszly niebawem i inne kraje. Totez jego imie i nazwisko zostalo uwiecznione w nazwie najwiekszego wspolczesnego towarzystwa tlumaczy Biblii: "Wycliffe Bible Translators".
Czy zaraza z czasow Wycliffa jest wypelnieniem proroctwa z ksiegi Objawienia 9,15-21? Wolalbym zeby tak bylo! A moze w czasie II Wojny Swiatowej sie to wypelnilo? Mam nadzieje ze ten fragment ze scenariusza Apokalipsy jest juz jednak za nami, bo nie chcial bym czegos podobnego przezywac. To co moge zrobic to pamietac o przykladzie takich ludzi jak Wiklif i probowac podazac ich sladem.
Jak powiadam, zawsze dreczylo mnie pytanie: "Co powinnismy swietowac 31 grudnia?" Dzisiaj juz wiem! Co roku powinnismy tego dnia przypominac slowa Pana Jezusa zwane Wielkim Nakazem Misyjnym z ostatniego rozdzialu Ewangeli sw. Mateusza. Tylko nie zapominajmy o ostatnim wersecie tej ksiegi!!! Bo nie chodzi o to aby tylko ewangelizowac i chrzcic, ale tak samo wazne jest utrzymac w owczarni Bozej tych ktorzy zostali pozyskani i dbac o ich staly zwiazek z Jezusem co dzis sie zaniedbuje ze smutnymi tego konsekwencjami. Baczcie na Mateusza 28,20! W dzien Nowego Roku zas, powinnismy juz planowac, co w tej dziedzinie zrobimy w nowym darowanym nam przez Boga roku i modlic sie o ta podwojna misje.
Gdy pisalem ten artykul Bog podsunal mi do czytania Psalm 69. Serdecznie polecam dzis jego lekture. Mozna go smialo nazwac Hymnem Reformatorow. A i do mojej osobistej sytuacji tez troche pasuje. Dodam ze druga lektura tego dnia bylo O nasladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis ks. III r. 25 i I 16 Tez polecam.
Na Swieta? Na nowe narodzenie Chrystusa w sercach ludzi? Jego powrot? Dobrze.
CO UPAMIETNIAMY W TYCH DNIACH? NA CO WSKAZUJEMY?
Wiele jest pogladow religijnych. Dlatego chce Was zapoznac z kolejnym.
Otoz ubieglego roku wpadlem na pomysl aby obchodzic Hanuke. (Moze polski prezydent mnie tez troche zachecil zapalajac uroczyscie i festiwalowo pierwsza swiece hanukowa pod Palacem Kultury.)
:D
A potem znalazlem strone internetowa z takim oto ciekawym artykulem:
ZACHECAM GORACO DO PRZECZYTANIA artykulu z powyzszego linku. Nie ze wszystkim trzeba sie tam zgadzac ale z wieloma napisanymi tam uwagami nie sposob sie nie zgodzic.
Wynika z owego artykulu, ze Hanuka jest scisle powiazana z Jezusem - Swiatloscia Swiata. Pan Jezus wedlug tej siostry, prorokini, obchodzil to swieto. Wskazuje na to tekst Ewangelii cytowany tam - Jana 10,22-23. Warto tez zwrocic uwage na kontekst. Pierwsze wersety rozdzialu mowia o owczarni i dobrym pasterzu, ktory zycie swoje kladzie za owce. W czasach hanukowego bohatera Judy Machabeusza wielu prawdziwych pasterzy (bo wielu wtedy bylo tez falszywych, ktorzy mieszali religie objawiona przez Boga z Helenizmem i innym jeszcze poganstwem), ponioslo meczenska smierc aby uratowac "owce" przed zwiedzeniem i zniszczeniem. A z wersetow 24 - 42 dowiadujemy sie, ze dzien owej Hanuki byl dniem, w ktorym Jezus zostal zapytany przez Zydow o swoja tozsamosc i znaczenie, i ze wowczas oznajmil im dobitnie, ze istotnie jest Mesjaszem, swiatloscia, ktora miala przyjsc na swiat. Interesujace.
Nie musimy - jesli nie chcemy - wprowadzac do naszego zycia zwyczaju zapalania swiec upamietniajacego Oczyszczenie Swiatyni. Ale Jezus tego swieta nie bojkotowal wiec chyba nie obrazi sie jesli tak bedziemy czynic a moze i wrecz przeciwnie. Warto w tych dniach Adwentu i Hanuki wspominac nie tylko Jezusa ale takze zyjace wczesniej generacje Jego slug i ow dzien, na ktory wskazuje hanukowe swieto. Mozemy jesli nie palic swiece, to moze przynajmniej rozmyslac o tym swiecie, o narodzie Zydowskim, misji wsrod niego, obejrzec jakis filmik w internecie na ten temat, przeczytac stosowne ustepy z Pisma.
Jednak na pewno musimy nasladowac Jezusa rowniez w Jego plomiennej gorliwosci o Dom Panski. Musimy oczyszczas Swiatynie. On robil to nawet przy pomocy bicza.
A zatem jak dla mnie, Hanuka to nie tylko Swieto Swiatel (festival of lights - jak spiewa Adam Sandler
gdzie miedzy innymi podane sa zalecane do czytania na kazdy dzien osmiodniowego swieta Hanuki /Chanuki/ fragmenty zarowno se Starego jak i z Nowego Testamentu.